Nowość !!!
Najnowsza książka Wojciecha Marka Darskiego


,,Mazury od środka, bedeker dla przyjaciół” to rewelacyjna książka Wojciecha Darskiego o Mazurach środkowo-wschodnich; szczególny przewodnik, jakiego jeszcze nie było. To 216 stron z ponad 300 fotografiami autora, który prowadzi czytelnika po szczególnych zakątkach Mazur w sposób literacki a nie przewodnikowy.  Książka doskonała na prezent.

,,Mazury od środka” do kupienia w księgarniach woj. warmińsko-mazurskiego, w informacjach turystycznych na terenie Mazur środkowych i wschodnich lub (w cenie 33 zł – oprawa miękka, 38 zł – oprawa twarda) dostępne w biurze wydawcy – Wydawnictwo Mazurskie, 11-500 Giżycko, ul. Wyzwolenia 2/310, tel. 087 428 46 44 a także za zaliczeniem pocztowym – cena 33 lub 38 zł + koszt wysyłki.
Zamówienia: poczta@otomazury.pl.

,,W tym wypadku nie wystarczy napisać, że to bardzo dobry przewodnik dla turystów. Choć zawiera wiele pożytecznych informacji, ciekawostek, starych i bardziej współczesnych legend. Bedeker Wojciecha Marka Darskiego przekazuje dużo więcej – kawałek mazurskiego uroku, coś, co w nawiedzanym latem przez turystów regionie coraz trudniej odnaleźć. To faktycznie ,,bedeker dla przyjaciół”, bo autor, przekazując książkę czytelnikowi, obdarza go wielkim zaufaniem. Zdradza sekrety, dzieli się swoimi opiniami i pokazuje, jak patrzeć na jeziora, lasy, wsie i miasteczka, żeby dostrzec w nich coś więcej niż miejsce letniego wypoczynku. To przewodnik dla turystów, którym nie wystarcza ładna pogoda na plaży i zaliczanie obowiązkowych punktów zwiedzania. (...)”                                                                    

  Magda Brzezińska
,,Gazeta Wyborcza”, 15 czerwca 2009



,,(...) Kiedy po upadku ZSSR granica przebiegająca tuż za Pasternakiem przestała być przez Rosjan surowo strzeżona, dzieci bezrobotnych pegeerowców z Pasternaka dogadały się w celach biznesowych z dziećmi z rosyjskiego Kryłowa. W zarosłym podmokłym lasem pasie granicznym po rosyjskiej stronie roiło się od ślimaków winniczków. Rosyjskie dzieci je zbierały i przerzucały do Polski, a dzieciaki z Pasternaka zanosiły do skupu, po czym połowę zysku zamieniały w kantorze na dolary i odpalały rosyjskim wspólnikom. Polscy pogranicznicy mieli prawdziwy kłopot (...)
fragment rozdziału ,,Pruskie koniki polskie"